piątek, 13 listopada 2009
Jeśli byłam aniołem
Codziennie wchodzę na blog, aby coś napisać i odchodzę, bo nie wiem, co mogłabym. Nigdy nie zabierałam się nawet za opisywanie zdarzeń, bo po prostu wydaje mi się to bezsensowne, wolę ubrać moje myśli w słowa. Tylko, że ostatnio ...Jakby to powiedzieć ; nie ma czegoś, coby rozedrgało moje zmysły, moje serce nie chce bić mocniej, to znaczy nie ma powodu ku temu, wobec czego moje myśli są rozleniwione, pomiędzy nicością pojawiają się myśli o Tobie i o ile wspomnienia naszych dni są jeszcze gorące, o tyle nadzieja na przyszłe takowe jest znikoma. Gdyby ktoś teraz mnie zapytał, o czym marzę, nie umiałabym mu tego powiedzieć. Nie ma we mnie teraz nic, jedynie gdzieś tam jeszcze tli się przymus znalezienia pracy , aby nie być niewolnikiem czterech ścian. Jeśli byłam aniołem, to teraz nie potrafiłabym nawet rozłożyć skrzydeł, ja nawet nie mam świadmości ich posiadania, jestem bliżej dna niż nieba. Przepraszam, ale ja nie potrafię już pisać, wybaczcie mi. Wchodzenie tutaj i zmuszanie się jest też ponad moje siły. Wrócę, kiedy będę mogła.
poniedziałek, 19 października 2009
Zaczarowany świat
Czasami potrafię zaczarować świat, wtedy migocze dla mnie tysiącem kolorów, śpiewa dla mnie milionem nut, a gdy potrzebuję ciszy, szepta mi cicho do ucha. Las maluje dla mnie liście żołcią, czerwienią i brązem, by sto kilometrów dalej zarzucić na drzewa puchate czapy śniegu, a mróz buduje sople lodu zwisające z kamieni. Strumień szemrze , jakby chciał zagłuszyć mój smutek, mówiąc, abym zapomniała wreszcie i zaczęła podążać inną ścieżką. Ona wskaże mi nowe możliwości i pokaże, że jest wiele dróg do wybrania, każda zaprowadzi mnie do celu, różnica jest tylko jedna ; jedną mogę zajść szybciej, drugą będę szła wolniej, ale za to zobaczę więcej, wystarczy tylko bacznie obserwować. W zaczarowanym świecie przychodzi ktoś do mnie i mówi "nie mogę zasnąć, twój szept budzi mnie" i jeszcze to "w nocy starałem się bez ciebie żyć...utkałem ci szlafrok". A ja odpowiadam "będę szeptała co noc, budząc cię, abyś nie zapomniał o mym istnieniu". Pojedyncze słowa, rzucane w przestrzeń, lokujące się w zakamarkach duszy już na zawsze, mówiące wszystko. W zaczarowanym świecie ktoś przychodzi i odchodzi ; ale zawsze wraca, jakbyśmy byli połączeni niewidzialną nicią pajęczą, mocną, nierozerwalną. Dzisiaj nie chce mi się wracać do rzeczywistości, poczekam na ciebie, a ty będziesz drażnił swymi słowami każdy zakamarek mego ciała.
wtorek, 13 października 2009
Miękka materia
Miękka materia, pozwalająca się formułować, uchylająca się pod naporem, robiąca się ciepła od dotyku, różowiejąca, gdy się zmęczy, drgająca, gdy ją wprawić w stan podniecenia, wijąca się z bólu, wirująca w tańcu, skacząca przez przeszkody, ociekająca wodą, gdy ją myć, zimna, gdy nie ma rąk, które by chciały ją rozgrzać. Umierająca, gdy ją nie kochać. Działająca jak automat, gdy jej życie jest tylko wegetacją, gdy nie ma czynników powodujących, że pragnie się żyć. Poranne czynności to jak konserwacja owej maszyny, ze śrubkami, podkładkami, choćbyś ją rozebrał na czynniki pierwsze, nie odnajdziesz w niej duszy. Zamarła...
środa, 07 października 2009
Odważyłam się
Mam się przekonać, czy jeszcze potrafię ? A może boję się, że nie ma już we mnie nic ? Dobrze wiem, że jestem pełna wszystkiego, ale nie chcę tego napisać. Choć byłoby lepiej, gdybym napisała, bo wtedy wreszcie będę mogła iść naprzód, zostawiwszy koszmary za sobą. Oki, niech się dzieje, co chce...piszę. Nie ma Cię już ponad dwa miesiące, wiem, że kiedyś mówiłam, że jak potrza, będę czekała wiecznie i to prawda była ; ale wtedy myślałam, że będę wiedziała, na co i na kogo mam czekać. Ale Ty zniknąłeś bez słowa, nie wiem, czy w ogóle chcesz, abym czekała, może po prostu odszedłeś ode mnie a ja czekam nadaremnie. Te i inne znaki zapytania powodują, że duszę się, a przy okazji jestem zawieszona w próżni. I jeszcze jedno, jest mi bardzo przykro, bo wiedziałeś, jak przeżywałam Twoje pierwsze zniknięcie, gdy tymczasem fundujesz mi drugie, nie dając znaku życia i nie myśląc o tym,czy podołam temu wszystkiemu. Nie, nie jestem egoistką, nie myślę tylko o sobie, codziennie myślę o Tobie, ale co ja mogę ; mogę tylko jedno, jechać tam, gdzie mieszkasz i przekonać się, jak jest. Ale nie jestem jeszcze na to gotowa. Oki, jestem tchórzem, boję się prawdy. Życie bez Ciebie pozbawione jest smaku, zapachu, radości, koloru, dźwięku. Nie umiem żyć bez Ciebie, ale oczywiście jestem świadoma tego, że jeśli Ty już nie będziesz ze mną, ja muszę znów uczyć się jak dziecko nowych kroków i nowych ścieżek. Póki co próbuję się uśmiechać, choć to zawsze jakby uśmiech przez łzy. Czy jestem szczęśliwa ? Owszem, bo dane mi jest kochać Ciebie. No i codziennie wstaje nowy dzień, a ja mogę znów chodzić moją alejką , w mym raju i podziwiać jesień. Uśmiecham się do Was...nie przez łzy, a przez pryzmat przyszłości, która, jeśli będzie łaskawa, znów rzuci mi pod nogi oddech pełną piersią.
poniedziałek, 14 września 2009
Czuję
Znów oddycham, śmieję się, atak paniki minął. Wczoraj na spacerze podziwiałam kolory jesieni, spadające kasztany i wciągałam zapachy jakże inne, niż w pozostałych porach roku. Czuję, że ... Czuję, że znów nic nie napiszę, musiałabym o Tobie, a nie chcę, pisanie o sobie nie jest możliwe, jestem bowiem teraz w tym świecie, którego opisanie spowodowałoby odkrycie wszystkich kart, a nie jestem typem samobójcy, mam instynkt samozachowawczy, nauczyłam się asekuracji ; mam wreszcie coś, co chcę zachować jeno dla siebie i jest mi z tym dobrze. Znów mogę się uśmiechać do własnych myśli , przywoływać obrazy zdarzeń, przeżywać je na nowo. Jak to dobrze coś mieć :) Uśmiecham się do Was :)
poniedziałek, 07 września 2009
Dzień dobry
Mój cień mi wybaczył, właściwie nie pozwolił mi nawet źle myśleć o sobie, przedstawił problem od drugiej strony i uświadomił mi wiele rzeczy ; po pierwsze, to nie ja jestem winna , że są na tym świecie tacy, co to , jak zbliżyć się do nich, to parzą :) Co prawda już się ukarałam, ale tę lekcję zapamiętam na długo i może to zatrzyma mnie następnym razem przed przepaścią. Dzisiaj budząc się, uśmiechnęłam się do siebie, twarz w lustrze była znów dla mnie miła, nawet lekko pogładziłam ją i zapewniłam, że wszytko będzie dobrze, bo inaczej być nie może. Dzień dobry moi mili :)
piątek, 04 września 2009
Wybacz mi
Znów nie mogę sobie spojrzeć w twarz, najchętniej naplułabym tej gębie w twarz, albo uderzyła otwartą ręką. Tyle starań na marne ; a już prawie siebie pokochałam. To jak ruszanie z początku drogi ; drogi do poznania siebie, pokonania kompleksów, zahamowań, potem wolne odzyskiwanie pewności siebie, zauważenie swoich dobrych stron, polubienie siebie ; miłość przychodzi na końcu. Jestem destrukcyjną jednostką, burzę to, co tak mozolnie budowałam, nienawidzę siebie, nie mogę jednak posunąć się dalej, aby zacząć nienawidzić wszystkich. Muszę nie stracić z horyzontu granicy mego nielubienia. A mogłam posunąć się o krok naprzód ; tymczasem jestem na starcie. Wybacz mi, mój cieniu.
środa, 26 sierpnia 2009
Na siłę
Ciekawe, co dzisiaj z siebie wykrzesam, dlaczego ostatnio muszę wyrywać na siłę słowa ? Przecież dawniej wylewały się ze mnie, a ja nie nadążałam ich zapisywać. Może dlatego, że teraz jestem bardziej realna, a to, co dzieje się, nie jest do opublikowania ? Choć czuję wielką pokusę opisania tych czterech dni szczęśliwości. kiedy dotykałeś mnie tak, że moje ciało wyginało się z rozkoszy i musiałam zasłaniać usta, aby nie krzyczeć. Ale nie zrobię tego, przynajmniej teraz, nie jestem jeszcze na to gotowa. Długo jeszcze każesz mi czekać ? Myślisz, że to czegoś mnie nauczy ? Nie mylisz się, uczę się wciąż i wciąż, pytanie jednak brzmi, czy pojmuję lekcję. Jeśli wyciągam błędne wnioski, one mogą zaślepić mnie na tyle, że znów pogubię się w tej mgle ludzkich oparów...nie chcę zginąć. Będę walczyła o siebie jak zawsze, muszę się ratować, bo któż inny to zrobi. Zapewne założyłeś, że skoro będę czekała, ile potrza i że nic nigdy nas nie rozdzieli, to nic nam nie zagraża ; słusznie założyłeś. Ale... Może już wystarczy...wróć wreszcie, przytul mnie tak mocno, aby znów zabrakło mi tchu i zamknij me usta długim pocałunkiem. Niech znów czuję, że żyję.
niedziela, 23 sierpnia 2009
Dech życia
Może dzisiaj uda mi się coś napisać ; wczoraj miałam nawet sporo tekstu, gdy nagle komp się wyłączył ( pobierał aktualizacje ). Niemoc pisania, myśli nie chcą przybierać postaci słów, galop myśli nie chce się ujarzmić w szereg literek, ech. Tak bym chciała wiedzieć, ale nie wiem nic. Myślę, że może nastąpić koniec, ale może to być również początek reszty życia. Można naginać cierpliwość ludzką, ale do pewnej granicy, potem nastąpi bardziej cichy lub głośniejszy trzask łamanej możliwości ludzkiego czekania. Czekania na co ? Jestem obecnie częściami ludzkiego ciała, poszczególne są całkiem ładne, całość to chodzące coś, co potrzebuje dotyku, czułości, ugniatania, formowania w określony kształt, tchnięcia w niego dechu życia. Zrób to, proszę :)
niedziela, 05 lipca 2009
Wrzosowisko
Ten sam krajobraz, dzikie trawy, samosiejki drzew, wybujałe, jakby chciały powiedzieć, że będą żyły, rosły ku słońcu wbrew wszystkiemu. Odległe pagórki, jeszcze dalej góry, a nad tym wszystkim błękit nieba, na którym samoloty rysują białe drogi, przecinające się, kreślące znaki ; czasami bawię się w ich odszyfrowywanie. Zamykam oczy, słyszę brzęczenie owadów, marzę o tym, abym otwarła je i zobaczyła Ciebie. Mój skarbie, jesteś zawsze ze mną, nigdy dalej, niż na odległość mego oddechu, wtopiłeś się w me jestestwo i zostaniesz już na zawsze. Brakuje mi jeno Twego głosu, ciepła splecionych rąk i spojrzenia, które zawsze mówi...ech, mówi wszystko :) Kocham Cię, tęsknię i czekam...wrzosowisko czeka na nas skarbie ;) |
Archiwum
Zakładki:
Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon; bije on tobie.
John Donne
Zobaczcie sami; polecam
|